Takie tam wymieciny z durnej głowy jędzowatej.
| < Luty 2010 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
Kategorie: Wszystkie | Zapiski miotły
RSS
poniedziałek, 08 lutego 2010
NA CHWILĘ

Na moment tu wpadłam, żeby obwieścić światu, że mam nowy komputer. I monitor. I debet też mam całkiem nowy. Jak będę miała wolny dzień, opiszę, jakimi krętymi drogami do tych nowości dochodziłam.

12:26, babajaga7911
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 18 stycznia 2010
ŻYJĘ I TRWAM

Kurde, ale ten czas leci ostatnio. Znowu mi tu pajęczyny się rozgościły. A Fuuu! Poszły won! Pracy mam póki co dużo, ale i tak doła sobie znowu na koncie wykopałam. Dziś. Własnoręcznie nieomal. A bo mi komputer zdechł na amen. Miał prawo. Po wielu liftingach, po trzech reanimacjach, po przejściach. Mus był nowy kupić. No i znów promocje i przeceny to moje hobby. Ale za to jutro, może pojutrze, zasiądę przed moim własnym, sprawnym, wymarzonym. Znaczy przed Pasożytowym, co to od niego kupię, żeby on wziął nowego. Trochę mi to taniej wyjdzie, trochę mniej szczebli będzie miała drabina, po której z doła się muszę wygramolić.

I jeszcze apel: "Ludzie! Nie kupujcie Maxcoma! I wybijcie ten pomysł innym! Wszyscy agenci infoliniji naszej będą Wam za to wdzięczni.

19:34, babajaga7911
Link Komentarze (4) »
sobota, 02 stycznia 2010
KURZE PRZYSZŁAM POPRZEGANIAĆ

Mało mnie tu ostatnio, za to dużo w realu. Wypadałoby jednak kurz omieść w tej chałupce wirtualnej, pajęczyny poprzeganiać, wywietrzyć. Wpadłam więc na chwilkę, zajrzałam do statystyk i... Kurzu brak. Przychodzicie, omiatacie, ożywiacie. Sąsiedzi, przyjaciele, goście stali i przypadkowi. Dziękuję.

Wciągnęła mnie ta moja praca słuchawkowa na dobre. Sylwestrowe popołudnie do dwudziestej drugiej spędziłam tłumacząc klientom jak doładować, jak sprawdzić, jak skonfigurować, dlaczego nie działa i do kiedy jest ważne. Myślałam, że kiedy jak kiedy, ale tego dnia odpuszczą. Książkę sobie przygotowałam, krzyżówek nakupiłam, pierniczków torbę zapakowałam i postanowiłam wytrwać. Tymczasem poszaleli ludziska. Jeszcze nigdy nie było tylu dzwoniących. Minutę przed końcem, kiedy cały kraj powinien być zajęty chłodzeniem szampana, jeszcze wisiało na linii kilku desperatów.

Nic to - pomyślałam - za to Nowy Rok od rana będzie spokojny. Bo oczywiście pracowałam od siódmej. Po co się wysypiać? Twarda wiedźma obejdzie się bez snu. Pierwszy telefon był krótko po siódmej. A potem poszło lawiną. Okazało się, że w nocy siadł wszystkim krajowy roaming - konieczny, żeby korzystać z usług naszej sieci, która wciąż jeszcze posiłkuje się nadajnikami ERY. Telefony przestały działać, mus był w nich pogrzebać i ustawić co należy. A w celu ustawienia większość wydzwania na infolinię. I każdego trzeba było za rękę, krok po kroku przeciągnąć przez menu w telefonie.

Komórkowcy dzielą się na kumatych i niekumatych. Ci pierwsi, nawet jak sami nie zakumają, szybo łapią co się im mówi i dają sobie radę. Ci drudzy dzielą się dalej na tych, którzy boją się telefonów i każde kliknięcie to dla nich jak skok na głębinę, oraz na tych, którzy pojęcia nie mając o co w tym chodzi, sami naciskają co popadnie wierząc, że w końcu wszystko uda się samo. Na przykład kompletne, całkowite, nieodwracalne zablokowanie karty SIM.

Nie wiem, którzy są gorsi. Konfiguracja telefonu z tymi pierwszymi trwa nieraz godzinę, ale jeśli wystaczy im cierpliwości do własnej niekumatości i zaufania do konsultanta, mogą się potem cieszyć sprawnie działającym telefonem. Ci drudzy dzwonią dopiero wtedy, kiedy uda im się już wcisnąć wszystko, co się da i nijak nie można dojść, co i dlaczego jest sknocone. Z tymi konfiguruje się szybciej, ale pod warunkiem, że uda się ustalić, co nie działa i dlaczego. A mozliwości jest dużo.

Jest jeszcze jedna grupa komórkowców niekumatych. To niekumaci mający za złe. Jeśli nie działa tak, jak chcą, nie przyjmują do wiadomośći, że to można naprawić. Znaczy przyjmują, ale uważają, że powinien to zrobić konsultant przełączając gdzieś u siebie jakieś kabelki. Taka zdalna obsługa klienta. Sami nie zamierzają nawet próbować. Bo nie. Bo się zawiedli. Bo miało działać. Bo ich oszukano. Bo nas obsmarują w gazetach. Bo na policję. Bo do sądu. I nieważne, że nie odbierają połączeń, bo na przykłąd włączyli przekierowanie, albo wyciszyli dzwonek, albo po każdej rozmowie wyłączają telefon, żeby bateria się nie wyczerpywała. Nieważne, że po dziesiątym wpisaniu przypadkowej kombinacji cyfr zamiast kodu PUK karta jest do wyrzucenia. My mamy obowiązek to naprawić. Natychmiast. Bo jak nie, to obsmarują. I na policję.

Różne mają ludziska problemy. Jeden z klientów na przykład zadzwonił i zakomunikował zdenerwowanym głosem:
- Nie mogę wyjść z telefonu!

16:51, babajaga7911
Link Komentarze (5) »
środa, 23 grudnia 2009
ŁOMATKO

Jedenaście godzin w kuchni. Prawie, bo z przerwami na wypady do LIDLa przychałupnego po to, com zapomniała wcześniej przytargać. A to jeszcze nie koniec. Ciasta się pieką, więc odpoczywam. Nie wiem, czy zdołam wstać o własnych siłach. A w planach na dziś mam jeszcze pranie dywanu. Idiotka. Jakby czysty dywan cokolwiek w życiu mógł zmienić. Jak dobrze pójdzie, wyrobię się ze wszystkim. O ile uda mi się ulepić jutro tę setkę uszek. Z hakiem. Dużym, bo moi panowie lubią. Ponad wszystkie karpie i inne sałatki.

20:09, babajaga7911
Link Komentarze (7) »
wtorek, 22 grudnia 2009
A MIAŁO BYĆ TAK PIĘKNIE

Chcę się obudzić. Nienawidzę świąt. Niech spieprzają.


19:35, babajaga7911
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 14 grudnia 2009
DZIEŃ KUPOWANIA PREZENTÓW

Nareszcie. Po dwóch tygodniach oczekiwania. Po czternastu dniach nieustannego opieprzania się za pieniądze. Dziś miałam wolny dzień. Wykorzystałam go na pomaganie Mikołajowi. W zakupach pomaganie, rzecz jasna. Kurde, alem się napomagała! Jak już skończyłam, nogi się pode mną plątały i uginały, ręce miałam wyciągnięte do kolan i żałowałam, że nie mogę wyrwać do roboty, żeby odpocząć. Jutro zresztą też nie mogę, bo jutro też mam wolne. Znaczy musowo to spożytkować na kolejne zakupy, tym razem spożywcze. Przedświątecznie spożywcze, więc lekko nie będzie.

A pojutrze wstanę wczesnym ranem, czy też późną nocą raczej i zacznę kolejny maraton w celu zasypania tego wgłębienia w budżecie, co to go tymi zakupami wykopię.


20:54, babajaga7911
Link Komentarze (4) »
wtorek, 08 grudnia 2009
MIĘDZY PRACĄ A PRACĄ

- Widziałaś już nowy grafik?
- Widziałam.
- Kiedy masz wolne?
- A co to jest wolne?

Od dwóch tygodni nie miałam dnia wolnego. Trochę się czuję zmęczona. A tu święta niedługo... Jak ja mam ze wszystkim zdążyć?


21:45, babajaga7911
Link Komentarze (9) »
czwartek, 03 grudnia 2009
PEŁNOLETNOŚĆ

W niedzielę Moherowo świętuje. Osiemnasta rocznicyja narodzin radyja. Całe Imperium ogarnęło szaleństwo. W pracy kołomyja. Nagle okazało się, że niezbędnym dodatkiem do moherowego beretu jest komóra. Najlepiej jakiś MaxCom. Infolinija grzeje się do białości. Żeby wszystko ogarnąć, możemy zapomnieć o wolnych dniach w tym tygodniu, za to mile widziane zmiany piętnastogodzinne. Szaleństwo.

Kurde, stałam się ostatnio monotematyczna. Ale, kurde, lubię tę pracę. Tak, też się dziwię. 
WESOŁO jest :-P
19:08, babajaga7911
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 30 listopada 2009
UDAŁO SIĘ!

Nie idę do embankowa!
Nie idę do embankowa!
Nie idę do embankowa!
Nie idę do embankowa!
Nie idę do embankowa!

Łatwo nie było. Nikt z nas nie chce tej zmiany. Mi się udało. Gdyby było inaczej, zrezygnowałabym z pracy. Ale udało się! Jupi!

19:35, babajaga7911
Link Komentarze (4) »
niedziela, 29 listopada 2009
NIEODGADNIONA PRZYSZŁOŚĆ

Nijak nie potrafię zinterpretować mojego andrzejkowego wylewu parafinowego. Może jakaś wiedźma pomoże?



20:39, babajaga7911
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 66