Takie tam wymieciny z durnej głowy jędzowatej.
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Kategorie: Wszystkie | Zapiski miotły
RSS
sobota, 07 marca 2015
Kurde, jak ja nie lubię wymyślać tytułów
Znalazłam dziś blog znajomej. Dalekiej znajomej. Bardzo bliskiej znajomej. Poznałyśmy się w sierpniu zeszłego roku, na wakacjach w krzaczorach. Potem ona i jej siostra, bo obie tworzą jedną całość, były raz u mnie, raz spotkałyśmy się u koleżanki. Tyle. A ja tęsknię. Rzadko osoby nowo poznane są mi tak bliskie, jakbyśmy się znały od lat. A tym razem tak właśnie było. Jest. Brakuje mi Lusi, brakuje Miry (ona przynajmniej telefonicznie jest osiągalna, bo do Lusi nie mogę się dodzwonić. Albo nikt nie odbiera, albo odbiera Mira, bo Lusia jest daleko, albo śpi, albo chora i śpi. 
A dziś, całkiem przypadkiem, natknęłam się na blog Lusi. Zaczęła go pisać w marcu zeszłego roku, kiedy rozpoczęła realizację swoich marzeń o agroturystyce. Pensjonat się buduje, w czerwcu rusza pełną parą, a blog? Tak, jak się zaczął, tak i skończył. Rok temu. A początki były bardzo obiecujące. Ja chcę jeszcze! Ja się domagam! 

No i własnie tak bardzo się domagając, tak bardzo protestując i oburzając się, przypomniałam sobie o tym, jak traktuję swoją chatkę blogową. I kolejne postanowienie: będę tu częściej zaglądać. Mam czas. Emerytura, wdowieństwo, remonty pokończone. 
11:01, babajaga7911
Link Komentarze (4) »
piątek, 02 stycznia 2015
Końców i początków ciąg dalszy
Wreszcie udało się sfinalizować sprzedaż dziadkowej chałupy. Syn Już Nie Pasożyt dzięki temu (i pokaźnemu kredytowi) na własnym osiadł pozwalając mi gotować w połowę mniejszych garach, a ja i Już Nie Kurdupel możemy wyremontować sobie kuchnię. W zasadzie to stworzyć ja od nowa. 
A notariusz ma bardzo wygodny fotel, o. 
(No co? Musiałam wypróbować.)


22:54, babajaga7911
Link Komentarze (2) »
czwartek, 01 stycznia 2015
To był zajebisty rok
Tak, mimo wszystko zajebisty. Coś się skończyło, ale za to ile się zaczęło! Jestem nowym człowiekiem, żyję nowym życiem. Nie zabrakło w nim miejsca dla wszystkiego, co w poprzednim życiu było dobre, ale to, co złe, zostało za zatrzaśniętymi drzwiami. No i miejsce się zwolniło na duuużo dobrego. 

Witaj Nowy Roku!

20:58, babajaga7911
Link Komentarze (3) »
sobota, 16 sierpnia 2014
ZMIANA PLANÓW
Znaczy nie zmiana, ino poślizg. W sensie że wstecz, nie do przodu. To może przedślizg? Stolicę nawiedzimy w poniedziałek, zaznamy luksusu pięciogwiazdkowego do wtorku i dalejże na Wawel :)

18:22, babajaga7911
Link Komentarze (3) »
piątek, 15 sierpnia 2014
OD NAMIOTA DO MARRIOTTA
No dobrze, nie mieszkaliśmy w namiocie, tylko domku, ale i tak większość czasu spędzaliśmy pod namiotem. W sensie, że większość wieczorów, bo dni pod gołym niebem. Znaczy skąpo odzianym. Zachmurzonym czyli. Z rzadka. Nieistotne.

Namiot był nie nasz, czyli cudzy, ale przyjazny bardzo. Znaczy miał zajebiste właścicielki. Już dla samego ich poznania warto było w krzaczory jechać. Mam nadzieję, że uda się tę znajomość utrzymać. Na maj jesteśmy zaproszeni do jednej z nich, do budującego się właśnie pensjonatu. 

Ale nie o tym chciałam. Namiot już wyjaśniłam, a teraz pora na Marriotta. Dziecię własne moje, com go sobie wychowała (no dobrze, jestem w trakcie i niekoniecznie dobrze mi idzie, ale się nie poddaję), umyśliło sobie nocleg w pięciogwiazdkowym przybytku. A że myślenie nie jest mi obce, na swój własny użytek umyśliłam sobie wizytowanie stolicy. Do tego jakoś nam się przypałętała myśl o Krakowie. No. I plan wycieczki gotowy.

Jak wszystko się po naszemu umyślaniu ułoży, we wtorek lądujemy w warszawskim Marriotcie, żeby w środę wyruszyć na podbój Krakowa. 

A ze Skępego taka sobie fotka:


15:07, babajaga7911
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 sierpnia 2014
KI DIABEŁ?
Jakieś trzy prania temu włożyłam do pralki, razem z brudami i proszkiem, dwie absorbetki. W sumie nie dziwota, zawsze wkładam dwie. Tyle, że potem wyjęłam jedną. Drugiej szukałam w pralce, w nogawkach, kieszeniach, rękawach, ale bezskutecznie. W końcu musiałam pogodzić się z myślą, że pralka perfidnie ją pożarła na amen. 

Potem było kolejne pranie i kolejne. Wkładałam po dwie chusteczki, wyjmowałam parami. Aż do dziś. Dziś wyjęłam trzy. Ki diabeł?

14:55, babajaga7911
Link Dodaj komentarz »
RAJZENFIBER
Kto mówił, że spakowanie się na tygodniowy wyjazd to pikuś malutki? Że przy spowolnionych ruchach wystarczy pół godziny? 
No dobra. Ja mówiłam. Jeszcze wczora z wieczora mówiłam. Dziś mi przeszło.

No bo na ten przykład taki turystyczny telewizorek. Jak już jest, to niech się, biedaczysko, też z nami przejedzie w te krzaczory, nawdycha powietrza leśnego. Ale kurde, czy on przypadkiem nie powinien nieć jakiegoś kabla? Chyba tak. Dobra, bez paniki, karton kabli jest, wystarczy wybrać właściwy. Na moje fachowe oko to taki, który da się bezinwazyjnie połączyć z telewizorkiem. Znaczy posiadacz cypka, który pasuje do dziurki.

Po rozplątaniu kilometrów kabli zamieszkujących karton, wyselekcjonowałam dwa dysponujące rzeczonym cypkiem. Który wybrać? Telewizor też powinien mieć coś do powiedzenia. Jego zapytam, niech zdecyduje. 

Kabel numer jeden. Radio odbiera ze trzy stacje, w tym jedną na tyle wyraźnie, że odróżniam słowa. Po przełączeniu na telewizję ekran rozjaśnia się trochę i mimo usilnych prób dostrojenia pokazuje pełnoekranowe nic i monotonnie trzeszczy.

Kabel numer dwa. Radio odmówiło współpracy powarkując na mnie głośno. Telewizja jak poprzednio, lekkie rozjaśnienie i nic. Tyle, że tym razem nic nie obejmuje całego ekranu, a jedynie jego środek, malowniczo ukształtowany w poprzeczny owal. Nawet fajne nic, ale zwycięstwo przypada w udziale kablowi numer jeden. Jak ma być nic, to przynajmniej pełnoekranowe.

Teraz poszukam kuchenki elektrycznej. Gdzieś była. Kiedyś. Jakaś. Chyba.
12:27, babajaga7911
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 sierpnia 2014
W mordę jeża
Tak mnie naszło, żeby sobie poblogować. Kurde, półtora roku temu też mnie naszło. Na jeden wpis. Teraz nie zanosi się na lepszy wynik, bo w poniedziałek zaczynam coroczne krzaczorowanie z dala od miejskiego paskudztwa, obowiązków, pospiechu, hipermarketów i internetu. Znaczy - tydzień normalności. 

W sumie zapomniałam już, co to znaczy normalność. I czy to jest dobre, czy niekoniecznie. I czy tego chcieć, czy raczej unikać. 

No. I to by było na tyle. Ponieważ wzięłam siebie z zaskoczenia, nie uprzedzając wcześniej, że się tu wybieram, nie mam przygotowanego wpisu. Tak tylko sobie... tego... no właśnie. 

Na szczęście nikt tych ruin nie odwiedza, więc sobie mogę śmiecić do woli. Bo w mieszkaniu poremontowym śmiecenie surowo wzbronione, strasznie się na siebie złoszczę, jak mi się naflejtuszy. A przecież gdzieś trzeba. 
16:33, babajaga7911
Link Komentarze (4) »
wtorek, 05 lutego 2013
PEDOFILE
Kurdupel, który na bezczelnego ma już metr siedemdziesiąt gra z kolegami w jakąś strzelanke czy cuś. Gadają niby po polsku, ale chyba nie po naszemu, bo kumam niewiele. Nagle słychać w tle jedną z matek:
- Dawid, z kim rozmawiasz?
- Z pedofilami, jak zwykle!

13:50, babajaga7911
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 07 stycznia 2013
EMERYTURA
To brzmi dumnie. Tyle, że tak naprawdę, to ino nauczycielskie świadczenie kompensacyjne. Do pełnej emerytury zabrakło mi miesiąca składkowego. W zasadzie nie zabrakło, ale nijak nie potrafiłam udowodnić, że przepracowałam kiedyś dwa turnusy kolonijne jako wychowawczyni. Nadzwoniłam się, nagadałam, naszukałam i nic. Dokumentów brak, świadek tylko jeden wiarygodny, bo wespół w zespół ze mną wtedy pracujący. A innych ZUS nie uznaje. Nic to. I tak mam wreszcie pewna kasę i to większą niż przez ostatnie cztery lata. I legitymację mam! Ulgowe bilety kupuję! No wypas jest normalnie. 
08:17, babajaga7911
Link Komentarze (11) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 72